Vilius Kavaliauskas: Nienawiść do historii
Pomnik jest dziełem sztuki, a w sztuce zawsze będzie debata.
Mam jednak wrażenie, że ci, którzy kategorycznie temu zaprzeczają, należą do dwóch kategorii: a) tych, którzy nie lubią Kowna lub są o nie zazdrośni; b) tych, którzy nienawidzą burmistrza Kowna i wszystkich jego dzieł.
Ale najbardziej absurdalna jest broń „rosyjskiej rzeźby”.
Zostało to niedawno powiedziane w programie LTV, a eksperci mówili o śniegu po kolana. O czym oni mówili?
Przecież rzeźba została ukończona dopiero pod koniec czerwca, a do Kowna dotarła w lipcu. Tak naprawdę nie potrzebowali wizerunku rzeźby.
Pomnik został stworzony przez tych samych rzemieślników, odlany w tym samym miejscu, co „Żołnierz Wolności”, który zrobił wrażenie na mieszkańcach Kowna, ale warunki były inne. Rosjanie zepsuli podstacje elektryczne w Wiszniewie (tamtejsza odlewnia), więc Aleksander został odlany za pomocą generatorów.
A rzeźbiarz został wzięty do wojska, Oles Sidoruk został wcielony do Gwardii Narodowej, otrzymał najcięższy karabin, który przypominał inne wojny i 16-kilogramową kamizelkę.
Vasilis Jakovenchuk, główny rzeźbiarz zespołu, został dwukrotnie ranny na froncie, druga rana została przywieziona do Druskiennik na leczenie.
Kontuzja w pewnym sensie pomogła, ponieważ Vasilis został wysłany do Kowna, aby złożyć pomnik jako niezdolny do frontu (rzeźbiarz, Olesis, został wysłany tylko na jeden dzień – na ceremonię odsłonięcia, za zgodą dowódcy pułku).
Transport posągu władcy na Litwę stał się prawdziwą epopeją.
Kierowcy mówili, że ukraińscy celnicy byli dumni, że mogą wysłać coś Litwinom za ich pomoc w wojnie.
Kiedy się nad tym zastanowić: same narodziny pomnika stają się piękną kartą w historii. I niech pomyślą o tym ci, którzy szerzą „rosyjskość” – czy ta uprzedzona nienawiść nie pochodzi od tych, którzy rozpoczęli wojnę?