Na Węgrzech mężczyzna zaatakował wolontariuszy opozycji podczas głosowania nad przyszłością kraju
Dzisiaj Węgrzy pytają, jak powinna wyglądać przyszłość kraju po wymianie rządu Orbána. Jednak działanie opozycji nie były możliwe bez przemocy. Według Tiszi w Jagri „pijany sympatyzator partii rządzącej” ścigał jego pięści.
Partia opozycyjna Tisza odbywa się na Węgrzech. Na ulicach naszych południowych sąsiadów są wolontariusze, gdzie ludzie mogą zatrzymać się i wypełnić kwestionariusz na temat przyszłości kraju po zmianie rządu Viktor Orban i jego partii Fidesz.
W Jáger mężczyzna zaczął w poniedziałek konflikt z wolontariuszami opozycyjnymi, którzy fizycznie zaatakowali ankieterów podczas „referendum” głosu narodu. Poinformował stronę internetową. Chociaż popularnie mówi o referendum, w rzeczywistości jest to anonimowy kwestionariusz zwany głosem narodu, który Węgrzy mogą wypełnić osobiście lub online do 11 kwietnia
Film z incydentu został opublikowany przez lidera opozycji Péter Magyara w sieci społecznościowej. Jego partia Tisza opublikowała oświadczenie, w którym twierdzi, że wolontariusz zaatakował „pijanego sympatyzatora partii rządzącej”.
Policja zajmuje się czymś takim jak chuliganizm
„Wściekły mężczyzna złamał laptopa, rozproszone karty do głosowania i uderzył naszych wolontariuszy pięściami. Zgłaszaliśmy dokonanie policji i od tego czasu zbieranie podpisów w Jagri i tysiące innych miast w kraju trwa bez żadnych problemów”, mówi Tisza.
Na opublikowanym można zobaczyć nadzorowane stanowisko wolontariuszy i podejrzanego człowieka, który utrzymuje i zagraża aktywistce Tisza. Uderzy go kilka razy. W sprawie policjanci rozpoczęli już ściganie karne za podejrzenie o przestępstwo chuligańskiego.